środa, 1 maja 2013

"Harry cz.37"


Film był nawet spoko, cały czas czułam na sobie wzrok Nialla. Był bardziej skupiony na mnie niż na filmie. W sumie to troszkę mnie to krępowało, dlatego podniosłam się i poszłam do kuchni z pretekstem że mam ochotę na frytki. Oczywiście Niall poprosił mnie żebym też mu zrobiła. Ach ten nasz głodomorek. Wiedziałam że frytkownice mieli w górnej szafce więc próbowałam ją dosięgnąć, niestety bez skutecznie. Po chwili siłowania się żeby do niej dostać poczułam czyjąś rękę na biodrze i czyjś ciepły oddech. Obróciłam się by zobaczyć kto właśnie ściąga frytkownice. Był to mój kochany Harry.
H:Trzeba było zawołać skarbie. – Uśmiechnął się ciepło.
J:E tam jakoś bym sobie poradziła. – Pocałowałam go delikatnie w usta, lecz za chwile nasze usta toczyły zaciekłą walkę. –Hazz, skarbie spokojne nie rozpędzaj się tak .
H:Tak, wiem. – Podszedł do mnie jeszcze bliżej i pocałował delikatnie w czoło. Po chwili był już przy zamrażalniku i wyciągał opakowanie z frytkami. – Proszę. – Podał mi opakowanie, a ja wrzuciłam do frytkownicy troszkę frytek.
J:Też chcesz ?
H:Nie, pomóc ci w czymś jeszcze ?
J:Kotku jeszcze nie mam wielkiego brzucha przez którego nie mogłabym się poruszać. – Chłopak się roześmiał. – No co ? Tak  Będzie.
H:Dla mnie i tak będziesz najpiękniejszą kobietą na świecie. – Jeszcze raz się do mnie zbliżył i delikatnie musnął moje usta. Po chwili wyszedł z kuchni i poszedł do salonu.

Kiedy już usmażyłam frytki dla mnie i dla Nialla poszłam do salonu. Wręczyłam jeden z talerzyków chłopakowi a sama usiadłam na kanpie obok Hazzy i zaczęłam jeść moje frytki. Oglądnęliśmy jeszcze jeden film by zabić czas, ale ja już pod koniec usypiałam. Pożegnałam się ze wszystkimi i poszłam do pokoju Stylesa. Wzięłam prysznic i przebrałam się w cieplutką pidżamę. Sięgnęłam jeszcze po laptopa loczka i go włączyłam. Weszłam na TT żeby zobaczyć co się tam dzieje w końcu dawno na niego nie zaglądałam. Przybyło mi dużo obserwujących – pewnie połowa to directionerki. Po krótkiej chwili usłyszałam czyjeś krzyki i głośne szybkie kroki, - ktoś biegł po schodach. Miałam już wychodzić żeby zobaczyć co się dziej ale usłyszałam strasznie głośny huk. Szybko otworzyłam drzwi i wybiegłam na korytarz. Na schodach leżał Harry. Musiał się wywalić.
J:Boże co ty wyprawiasz ? – Harry stękał z bólu. Nagle zobaczyłam że Louis biegnie w moją stronę. W mgnieniu oka był już koło mnie, Bałam się ze mnie wywali dlatego szybko zrobiłam krok w tył. Usłyszałam kolejny hałas i już głośniejsze stękanie.  Louis potknął się o Hazze i razem spadli na sam dół. Bez chwili namysłu zbiegłam na dół. Zaraz już cała reszta tez znalazła się koło chłopców. Szczerze to byłam rozczęsiona bo Hazz miał taki wyraz twarzy jakby za chwile miał umierać.
J:Malik i Horan co się tak gapicie zdejmijcie Lou z Harry’ego ! – Chłopaki podeszli do naszych trupów i delikatnie wzięli Louisa na ręce i przenieśli na kanpe.
Z:Boże facet ile ty ważysz ? – Mamrotał mulat.
J:Harry nic ci nie jest ? – Chłopak popatrzył mi się na mnie i cicho jęknął
H:Moja noga. – Hazz aż skręcał się z bólu.
J:Emma idź do Payna i powiec  ze trzeba go zawieźć  do szpitala. – Dziewczyna popatrzyła się na mnie jakoś tak dziwnie.
E:A może by tak wezwać karetkę ?
J:No tak. To dzwoń bo ja mam telefon na górze ! – Pospieszyłam dziewczynę. Harry znowu zajęczał. – Już kochanie, poczekaj chwilkę. – Pocałowałam go w policzek. – Jak Tommo ?! – Krzyknęłam.
N: Żyje, nie martw się o niego. – Krzyknął z kanpy.
Z:Nic mu nie jest bo miał miękkie lądowanie ! – Roześmiał się Zayn co w tej sytuacji  było troszkę nie na miejscu.

Po kilkunastu minutach przyjechała karetka. Harry’ego musieli zabrać do szpitala. Omijając fakt że byłam  w pidżamie pojechałam razem z nim karetką. Reszta pojechała autem Liam za nami. Przez całą podróż do szpitala trzymałam Hazze za rękę. Chciało mi się płakać ale się powstrzymywałam. Nie wiedziałam tak naprawdę co się stało dlatego nie wiedziałam co jest mojemu chłopakowi. Po kilku minutach byliśmy już na miejscu. Harry’ego zawieźli do jakiejś Sali a mi kazali zostać z resztą w poczekalni. Przy okazji przyszła też pielegniarka i zabrała Louisa żeby zobaczyć czy nic sobie nie połamał. Kiedy Louis wrócił okazało się że tylko rozwalił sobie łokieć. Chodziłam w miejscu zdenerwowana. Strasznie się martwiłam chodź chłopaki mówili że będzie dobrze. Niall mnie pocieszał i przytulał. To było miłe z jego strony ponieważ właśnie tego teraz potrzebowałam. Po 30 minutach wyszedł lekarz i powiedział ze Hazz ma złamaną nogę i będzie miał nogę w gipsie przez jakieś 3 tygodnie. Fajnie jeszcze mi tego było potrzeba – Powiedziałam. Będę musiała się nim zająć tylko nie wiem jak na to wszystko znajdę czas. O 01.00 pojechaliśmy do domu. Chłopaki delikatnie wnieśli Harry’ego do pokoju i zostawili nas samych.
J:Powiec mi jak to się stało ?- Wskazałam na jego nogę.
H:No bo powiedziałam takie głupie coś do Lou i zaczęliśmy się gonić. Wywaliłem się na schodach, a później on potknął się o mnie. Resztę już wiesz.
J:Boże jacy wy jesteście nie odpowiedzialni ! – Krzyknęłam.
H:Przepraszam.
J:Mnie nie masz za co w sumie przepraszać, tylko wiesz że będziesz uziemiony ?
H:No popatrz. – Byłam na niego wściekła i wcale mi nie pomagał żeby to zmienić. – Ale pomożesz mi ?
J:Tak. Nie zostawie cię tak. – Harry wystawił rękę żebym się do niego przytuliła. - Tak zrobiłam – Tylko będzie mi trudno pogodzić to ze szkołą i mieszkaniem gdzie indziej.
H:No właśnie . Chciałem z tobą o czymś pogadać. – Zrobił słodkie oczka. – Bo widzisz skoro będziemy mieli dziecko do chyba warto myśleć już o naszej przyszłości.
J:Tak ?
H:Nie mówię o ślubie bo chyba sama uważasz że trzeba poczekać aż dziecko się urodzi, ale może warto by było zamieszkać razem ? A teraz skoro mam złamaną nogę to może byś się tu przeprowadziła a później pomyślelibyśmy nad kupnem domu lub mieszkania ? To już jak będziesz chciała.
J:No pewnie że chcę. Słońce wiesz że cie kocham. - Pocałowałam chłopaka
H:To może jutro byś pogadała z rodzicami. Kiedy będziesz chciała się wprowadzić to chłopaki pomogą  ci się jakoś zabrać z bagażami czy jak tam wolisz.
J:Dobrze kochanie. – Przytaknęłam. – Ale wiesz że trzeba będzie pogadać z chłopakami ?
H:Tak, oni się zgodzą przecież cię lubią. – Uśmiechnął się
J:No dobra. Dam ci coś do przebrania i pójdziemy spać, ok. ?
H:Yhy – Podeszłam do jego szafy i wyciągnęłam koszulkę i krótkie spodenki. Pomogłam ubrać się loczkowi i oboje poszliśmy spać.

 

No taki nie za fajny ale nie mam weny. Przepraszam ;( Dziękuje za tyle wyświetleń bloga wy moje miśki i przepraszam że dawno nic nie dodałam ale już wyjaśniałam dlaczego. Chcę zaprosić na mojego drugiego bloga chodź wątpie czy się spodoba bo po pierwsze nie będzie o 1D a po drugie chyba będzie nudny ale pisałam pierwszy rozdział kiedy było mi smutno więc sami chyba rozumiecie.   Bardzo też chciałabym przeprosić osoby które mają moje ulubione blogi. Przepraszam za to że przestałam komentować. Wiem że niektórzy z was zaglądacie i do mnie wiec tutaj was przepraszam. Obiecuje że wszystko nadrobię i znowu zacznę komentować.      
 Czytasz = Komentujesz ;D

piątek, 26 kwietnia 2013

Przepraszam kochani ;******


Hej miśki ;* Wiem że już strasznie dawno temu dodałam ostatni rozdział. Przeprasza bardzo ale miałam dużo nauki i jeszcze do tego mój brat bierze jutro ślub. Takie zamieszanie, jeszcze dzisiaj jeździłam po druga sukienkę i wog. Myślałam że na dzisiaj się wyrobię z napisaniem kolejnego rozdziału ale jednak się troszkę przeliczyłam. Rozdział jest zaczęty ale nie skończony więc go nie dodam. Mam nadzieje że wytrzymacie jeszcze do wtorku lub środy. Bo impreza będzie się troszkę ciągnąć znając moją szaloną i imprezową rodzinkę ;D Więc jeszcze raz bardzo przepraszam i liczę że mnie zrozumiecie ;**** Jednokierunkowych.

niedziela, 7 kwietnia 2013

"Harry cz.36"


Jechałam dosyć szybko, a Hazza cały czas mówił mi żebym była ostrożniejsza. Dzisiaj były urodziny Nialla więc umówiliśmy się z Harrym że po skończonych zajęciach pojadę do domu, ogarnę się i pojade do nich. Blondyn nie chciał jakiejś wielkiej imprezy wolał zrobić małe przyjecie w gronie najbliższych przyjaciół czyli naszej siódemki. Wysadziłam loczka pod jego domem i pojechałam na uczelnie. Na wykładach siedziałam 5 godzin. Było nawet ciekawie i sporo się dowiedziałam. Po zajęciach wsiadłam do samochodu i pojechałam do sklepu. Zrobiłam zakupy na sałatkę  owocową i pojechałam do domu. Przywitałam się z mamą która była już w domu i zabrałam się za przygotowanie potrawy. Umyłam owoce a później wszystkie skroiłam i wsypałam do miski. Troszkę śmietany i cukru no i była gotowa. Była już 16.00 więc szybko pobiegłam się wyszykować. Ubrałam się,  zrobiłam makijaż, a  włosy zostawiłam rozpuszczone. Zabrałam rzeczy na jutro bo pewnie u nich zostanę, zabrałam jeszcze sałatkę no i do nich pojechałam. Po 15 minutach byłam już u nich. Drzwi otworzył mi Harry. Przywitałam się z nim całusem i weszłam do środka. Wręczyłam sałatkę Niall’owi i razem z Harrym daliśmy mu prezent który zakupił mój chłopak. Louis puścił muzykę, Emma wniosła tort który sama upiekła, a reszta już czekała na rozpoczęcie imprezy. Solenizand  pomyślał życzenie i zdmuchnął świeczki, po chwili wszyscy już zajadali się tortem. Kiedy skończyliśmy oboje z Hazzą postanowiliśmy że nie możemy dużej czekać i musimy powiedzieć im o mojej ciąży.
H:Słuchajcie, musimy wam coś powiedzieć.
Z:No co jest stary ?
H:Grece jest w ciąży.
Lou: Naprawdę ? – Pokiwałam głową. – To gratuluje. – Chłopak podbiegł do mnie i wziął na ręce. Zakręcił mną wokół  własnej osi.
J:Cieszę się że tak się cieszysz Lou. – Powiedziałam kiedy chłopak odstawiał mnie na ziemie.
Z:Będę wujkiem ! – Wykrzyczał.

Niall podszedł do mnie i czule mnie uścisnął. Przy tej czynności cicho mi powiedział : Cieszę się że jesteś szczęśliwa. Uśmiechnęłam się i jeszcze mocnej go uścisnęłam. Po chwili odszedł, a ja czułam się jakby przed chwilą straciła uczcie bezpieczeństwa, tak jakbym już nigdy miało to uczucie nie wrócić.
-Godzinę później-

Emma i Liam tańczyli. Louis, Zayn i Niall gadali o czymś przy kieliszkach wódki, a ja i Harry siedzieliśmy na kanpię oboje wtulając się w siebie.
H:Fajnie to przyjęli.- Chłopak pocałował mnie w czoło.
J:Tak, cieszyli się.

-Oczami Harry’ego-

Niechciałem mówić tego w urodziny Horana no ale musieliśmy. Wiem co on czuje i w sumie to już się na niego nie gniewam. Nie potrafię się długo gniewać. Na pewno go to zabolało ale nie dął to po sobie poznać. Był wesoły i uśmiechnięty. Cieszyło mnie to bo w końcu to mój przyjaciel.
-Oczami Nialla-

Gdy dowiedziałem się o ciąży troszkę mnie to zdziwiło no ale w sumie byłem na to przygotowany. Skoro Grece jest szczęśliwa to ja też chodź płace za to wysoką cenę. Urodziny były supe,r ogółem wszyscy się fajnie bawili.
-Kilka godzin pózniej.-
-Oczami Grece-

Boże prawie wszyscy są pijani. Nawet Emma i Niall. Liam nie był aż tak pijany.

J:Liam pomóż mi z tym pijakami. – Powiedziałam do chłopaka.
L:Dobrze.

Liam odprowadził Louisa do pokoju,a później Emmę. Sam już nie wrócił i zostawił mnie z śpiącym Harrym i mamrocącym Niallem. Postanowiłam, że zostawię Hazzę na kanpię, a Nialla zaciągnę do pokoju.

J:Niall chodź idziemy. – Podałam mu rękę a on ja uścisnął.
Zaprowadziłam go do jego pokoju i położyłam na łóżku. Chłopak nie chciał puścić mojej ręki i jeszcze do tego przyciągnął mnie do siebie, aż tak że byłam zmuszona się koło niego położyć. Przytulił mnie do siebie tak mocno że trudno mi było złapać oddech. Nie mogłam się już wydostać z jego uścisku. Kiedy się do niego odzywałam on za każdym razem powtarzał Kocham cię. W końcu dałam sobie spokój i zasnęłam razem z nim.

-Rano-
Obudziłam się w pokoju blondasia. Leżałam dalej w jego uścisku.

J:Niall! – Krzyknęłam.- Niall obudź się gamoniu.
N:Boże Grece czemu krzyczysz ? – Chłopak był zdziwiony.
J:Chce żebyś mnie w końcu pościł.
N:Tak, wybacz. – Lekko się zarumienił.
J:Dziękuje. – Obróciłam się w jego stronę. – Mówiłeś że mnie kochasz.
N:Tak ?- Znowu się zarumienił.- Byłem pijany, nie wiedziałem co gadam.
J:No tak. – Podniosłam się. – Jestem głupia, wiem. Jak mogłam tak w ogóle pomyśleć. – Ruszyłam w stronę drzwi ale zaraz ktoś mnie zatrzymał.
N:Nie jesteś głupia, jesteś fantastyczna. – Uśmiechnęłam się.
J:Dziękuje Niall. – Chłopak podszedł do mnie jeszcze bliżej i położył rękę na moim biodrze. Zdziwiłam się.- Co robisz ? – Popatrzył mi w oczy, a za chwile odwrócił ode mnie wzrok i spojrzał w stronę szafy.
N:Przepraszam. – Powiedział i odsunął się. Z korytarza usłyszałam jak Harry mnie woła.
J:Niall musze iść. To co się tu stało i że spaliśmy w jednym łóżku, - niech to będzie nasza tajemnica.
N:Dobrze.
J:Dobra to ja idę. – Uśmiechnęłam się i wyszłam z pokoju. Na korytarzu zobaczyłam Harry’ego.
H:Co ty tam robiłaś ?- Zapytał zdziwiony.
J:Yyyy sprawdzałam jak czuje się Niall. Upił się. – Uśmiechnęłam się niewinnie.
H:No ok. a dlaczego jesteś w wczorajszych ciuchach ? –No kurde on musi czepiać się szczegółów.
J:No bo wczoraj byłam taka zmęczona że od razu położyłam się spać. Pozwól kotku że pójdę się wykąpać i przebrać.- Podeszłam do niego i pocałowałam w policzek. Szybko pobiegłam do łazienki żeby uniknąć dalszych pytań Stylesa. Umyłam się, umyłam zęby, wysuszyłam włosy, przebrałam się  i wyszłam z łazięki. Emma zrobiła śniadanie i jakimś cudem dała radę zwołać na nie wszystkich naszych pijaczków. Kiedy zjedliśmy śniadanie, postanowiliśmy że obejrzymy film.

 

Po pierwsze to przepraszam że tyle czekaliście ale w czwartek miłam cały dzień zawalony bo byłam po za domem, piątek miałam plastykę i do 21.00 niebyło mnie w domu, a w sobotę robiłam z koleżankami projekt i też siedziały u mnie cały dzień. Dzisiaj udało mi się coś napisać chodź też nie miałam zbytnio czasu. Po drugie to dziękuje za tyle komentarzy. Wiecie jak mi miło że tyle was jest ;* Fajnie by było gdybyście w takim gronie a nawet większym dodawali komy. Naprawdę daje mi to takiego kopa że masakra ;D Mam nadzieje że rozdział się podoba i że wyrazicie szczerą opinię ;D Pa miski.